../../../../ ../../../../ ../../../../ ../../../../ ../../../../ ../../../../ ../../../../ ../../../../ ../../../../ ../../../../ ../../../../ ../../../../
Email Drukuj PDF

Wielka włoska "wtopa"

AddThis Social Bookmark Button

W skrócie tak można zreferować naszą tegoroczną wyprawę do „słonecznej” Italii.
Zgodnie z założeniami większości uczestników (zarówno „Aktywnych” jak i zaprzyjaźnionego „KujPomTeam-u”) było doskonalenie umiejętności latania przelotowego.

Tymczasem….

Sobota (26.02)przywitała nas nietypowym jak na tamten rejon mroźnym powietrzem. Było słonecznie , ale na startowisku usytuowanym w samym środku antycznych ruin AnticaNorba, górującego nad piękną Normą, panowała konsternacja. Niby dało się polatać, ale w powietrzu już coś wisiało… Koło południa pogoda zaczęła się łamać. Kilkunastu z nas wystartowało, by bezwiednie pokręcić się nad startowiskiem. Reszta zgłaszała poważne kłopoty ze startem. Ostatecznie Zdzisiek z Płocka sromotnie się potłukł.

Niedziela (27.02) w nocy zmarzliśmy. W dotąd przytulnym „Ostello San Nicola” było jak w ciemnym grobie- zimno i wilgotno. Rano zaczyna się chmurzyć. Pokręciliśmy się po miejscowym targu organizowanym każdej niedzieli jakieś 300mertów poniżej naszej kwatery. Zakupy: wino „travola”, czyli codzienne, oliwki, garść aromatycznej ruckoli i pół kilkograma smakowitego sera. Dzień upłynął nam na wypatrywaniu skrawka błękitnego nieba i smakowaniu wina.



Poniedziałek (28.02) jest źle, popaduje. Miejscowe koty łaszą się natrętnie- będzie padać.

Decyzja patriotyczna - ruszamy na Monte Cassino, oddalone około 130km od bazy. Niestety i tam towarzyszy nam deszcz.

Chwila zadumy nad tymi do pozostali na stromych graniach góry. Dla równowagi ruszamy nad morze. Frutti di mare w przytulnej restauracyjce i spacer po urokliwych uliczkach miasteczka stromo zawieszonego na nadmorskich skalach. I tutaj deszcz.

Wtorek (01.03) bez zmian. Pada , świata nie widać. 9st C . Dla porównania dokładnie rok temu było 19stC i pełne słońce. Trudno. Ruszamy do Wiecznego Miasta.

Mieczysław Instruktor samochodem, my dla kolorytu miejscową koleją. Fajnie, bilet tani, pociąg mknie 160 km/h. Ostatecznie lądujemy w Watykanie. Monumentalizm budowli robi szczególne wrażenie na Janku Gieglisie, który obmacuje każdy napotkany marmurowy posąg, wzbudzają przy tym mieszane uczucia zblazowanych funkcjonariuszy Gwardii Szwajcarskiej. Wieczór jak co wieczór: wino, niewiele kobiet i śpiew. Szczególny śpiew i gitara. Ratuje nas Hirek- strażak z Chełmna. Pięknie aranżuje.

Środa (02.03) pada dalej, ba nawet pada poziomo. Silny wiatr od gór. Zimno. Ruszamy do pobliskiego Bassiano- urokliwej miejscowości . Pomimo zimna i deszczu kręcimy się z zaciekawieniem pośród labiryntu ciasnych uliczek. Zziębnięci jedziemy do wybranego przez naszą nawigację centrum handlowego w Latinie. Okupujemy miejscowego Mc Donalds’a.

Wieczorem serwujemy sobie aromatyczna pizzę w przyzwoitej restauracji. Dobijamy się grzańcem z goździkami i cynamonem.

Czwartek (03.03) jest nadzieja, na horyzoncie dostrzegamy długo oczekiwany promień słońca i ułamek błękitu. W oczekiwaniu jedziemy nad morze. Ostre skały Mt.Cicero witają nas ciepłem i relaksującym szumem morza. Wracamy do Sermonety. Czekamy. Ostatecznie około 17.00 ruszamy na startowisko w Normie. Pogoda się poprawiła ale silnie wieje. Przy mocnej odchyłce ze wschodu w końcu startujemy. Jest późno. Ale latamy! Robi się coraz ciemniej, wykorzystujemy każdy podmuch wiatru by „powisieć” nad miastem. Ostatecznie w ostatniej chwili Yaś przywołuje nas do rozsądku. Lądowanie jest ciężkie. Ciemno, praktycznie nie widać lądowiska, ani innych skrzydeł w powietrzu. Niezły harcore. Szczęściem wszyscy wylądowali bezpiecznie. Wieczorem dziękczynna impreza, przy winie- oczywiście.

Piątek (04.03) dzień powrotu. Samolot około 20.30 , więc jest plan by jeszcze polatać. Wstajemy wcześniej, pakujemy się , jemy szybkie śniadanie i ruszamy. Niestety, na startowisku wita nas deszcz. Znów się rozpadało. Trudno, może następnym razem.Wracamy.

W Polsce jesteśmy przed północą. Było fajnie, bo ludzie byli fajni. Pozostaje niedosyt … latania.





www.aktywninowe.pl

Aktualna godzina