Wiadomości

Po trzech latach od pamiętnego , nieudanego wyjazdu na Tatrzańską Łomnicę kiedy to heroiczny zlot w mega bezwietrznej inwersji zakończył się dla Andrewa i Chrząszcza bliskim kontaktem z miejscową jakże uprzejmą Policją , a dla mnie uciążliwym skręceniem nogi przy nieudanej próbie wybicia się „z progu”. Teraz, w ostatni weekend sierpnia tam wróciłem. Wspólnie z Mieciem, Violą, Witizem oraz Latawcem. Pomimo tego, że „lokalersi” z Beskidu Wyspowego , gdzie we wsi Konina się zalogowaliśmy, zapewniali nas , że „warun  na Słowacji” będzie dobry, ja patrząc na poranne pełne słońce w błękicie miałem mieszane uczucia. Pozostali wręcz przeciwnie, jako ludzie wielkiej wiary przekonani byli , że będzie dobrze.

Po uiszczeniu bandyckiej opłaty za wjazd na Łomnickie Seldlo, czyli siodło , po zrobieniu kilku ładnych fotek  i pogapieniu się na wystrojone w leginsy słowackie amatorki górskich spacerów postanowiliśmy odpalić. Wiał lekki wiatr, więc pomimo występowania widocznej inwersji start był możliwy. Poleciał więc Latawiec i ja też odpaliłem. Jak było do przewidzenia odchyłka słabego wiatru nie dawała szczególnych szans na żagiel. Termika z kolei nie zaoferowała nam , żadnych sensownych noszeń. Tak czy inaczej po pół godzinie było po wszystkim. Podobnie było z Violą. Witiz wzbił się na wyżyny profesji i powalczył coś około godziny. Zaskoczył wszystkich Mieciu, który po spotkaniu z agresywną infrastrukturą do zaśnieżania nartostrady, przy starcie dosłownie stracił dolne poszycie jednego ze stabilizatorów. Chcąc , nie chcąc musiał lecieć, bo nie było możliwości wcześniejszego lądowania, no chyba , że na paczce. Tak czy inaczej okazuje się , że „dudkowa” Manta lata również bez jednego stabila.

W połowie dnia przenieśliśmy się na pobliski Lendak, jak się okazało niewielki pagór z mega potencjałem. Miejscówka około 8-10 km oddalona od Łomnicy. Umiejscowiona pomiędzy wielką doliną Popradu a masywem Tatr. Deniwelacja symboliczna, może 60-70 m. Super lądowisko. Start typowy dla naszych, nadwiślańskich klifów. Żagiel , stabilem po drzewach. Ale tylko na początku, później  termiczna winda i zdziwienia na naszych gębach. Można zostać wystrzelonym na miejscową orbitę w dwie minuty. Tego dnia w powietrzu około 30 skrzydeł, pomimo, że to Słowacja przeważali polscy piloci. Latanie praktycznie do samego wieczora, z dużymi trudnościami przy lądowaniu. Po prostu było na tyle termicznie, że będąc 5 metrów nad lądowiskiem , wyrywało powrotem na orbitę. Latanko zakończyliśmy tradycyjnie- browarem z miejscowego sklepiku. Wieczorkiem , po powrocie grill i Beherovka. O niedzieli nie warto pisać, ale faktem jest , że Podobin to jakaś lipa. Wchodzisz godzinę, zlatujesz 30 sekund…..

GALERIA

Zaprzyjaźnione serwisy

imaf poland


 

ekono


 

tlok


 

aktywna wies


 

nida

Jestes tutaj :

Gorące tematy :

bottom 1

Chrząszczu w Nepalu
Relacja wkrótce
 

bottom 1

Muzyka Kościołów
Letnie Spotkania Muzyczne – sezon 2013
 

bottom 1

Zajęcia karate
Rusza sezon 2013-2014 zajęć sekcji karate Shotokan
 

O Aktywnych:

Grupa za cel działanie postawiła sobie realizacje zainteresowań: sportowo-rekreacyjnych w sekcjach KARATE, PIŁKI SIATKOWEJ i PARALOTNIOWEJ. A także inspirowanie działań związanych z promocją regionu (Dolina Dolnej Wisły), kultywowaniem lokalnych tradycji.

Śledź Nas

 social icon  social icon  social icon  social icon

 

S5 Box

Zaloguj się

Zarejestruj się